Przepływy stanowe przyszłością procesów biznesowych
Katgoria: ECM / Utworzono: 12 marzec 2013
Koncepcja przepływów pochodzi z czasów, kiedy wszelką pracę wykonywano mechanicznie. Od ludzi (później od maszyn) spodziewano się, że będą precyzyjnie powtarzać wcześniej zdefiniowane kolejne etapy procesu (w zdefiniowanym porządku, czy sekwencji). Wszelkie odchylenia od zaprojektowanego przebiegu, jakiekolwiek myślenie improwizacyjne było, ogólnie rzecz biorąc, niepożądane. Tak więc taśmy produkcyjne czy mikroprocesory realizowały sztywne sekwencje.
Dzisiaj procesy są obecne na każdym kroku. Są nadzorowane przez ludzi. To oznacza, że zwykła automatyzacja procesów już nie wystarcza. Takie ujęcie zredukowało rolę ludzi do elementu maszyno-podobnego. Możemy jednak wykorzystać ludzką wiedzę i elastyczność posługując się przepływami stanowymi.
Przepływy stanowe i sekwencyjne
Zanim opiszę przewagę przepływów stanowych nad sekwencyjnymi spróbujmy zrozumieć różnicę między nimi. Spójrzmy na bardzo powszechny przykład, znany większości z nas: zestaw do nawigacji GPS. Kiedy ustawisz miejsce docelowe dla swojej podróży, GPS zaproponuje trasę, pokaże ci szczegółowe instrukcje gdzie skręcić, gdzie jechać prosto. Jest tylko jeden plan podróży (może on co prawda mieć kilka wariacji w przypadku korków ulicznych) i jedna sekwencja ruchów. Prowadzisz samochód zgodnie ze wskazówkami podawanymi przez system GPS. Nie musisz myśleć, nie musisz podejmować decyzji. Jest to jak proces sekwencyjny. A teraz wyobraź sobie mapę, na której widzisz punkt startowy oraz cel podróży. Jadąc do celu możesz w niektórych miejscach podejmować decyzje, które w efekcie zmieniają twoją trasę. Tylko od ciebie zależy czy wybierzesz malowniczą drogę, czy też autostradę. To ty decydujesz czy w ogóle i gdzie zatrzymasz się na obiad. Oczywiście lista wyborów jest ograniczona, ponieważ ostatecznie musisz osiągnąć swój cel. Ale to ty decydujesz, jaką drogę obierzesz. Podobnie jest z przepływami stanowymi. Proces przechodzi od jednego stanu do drugiego, kiedy wydarzy się zdarzenie zewnętrzne (w tym wypadku twoja decyzja). Dzięki temu możesz kontrolować przynajmniej niektóre aspekty procesu. Wracając jednak do naszych procesów biznesowych, spróbujcie sobie wyobrazić proces Akceptacji Kontraktu, który ma trzy poziomy akceptacji: działu prawnego, finansowego oraz ostatecznie twojego szefa. Załóżmy, że wszystkie akceptacje możesz zdobyć w dowolnym porządku. W procesie sekwencyjnym proces akceptacji jest z góry ustalony, np.: na początku Kontrakt akceptuje dz. prawny, potem finansowy i na końcu twój szef. Nie możesz tego zmienić. W procesie stanowym jednak to człowiek decyduje, który z działów jako pierwszy powinien wyrazić swoją opinię (przy założeniu, że chcemy tą opcję pozostawić do decyzji użytkownika). Jedynym wymogiem jest tylko to, że ostatecznie użytkownik musi mieć akceptację wszystkich trzech osób.
Model stanowy jasno i precyzyjnie oddziela od siebie stany, w których proces oczekuje na „zadzianie się” specyficznej akcji (akceptacja dokumentu, jego weryfikacja, odrzucenie bądź prośba o poprawkę) oraz same przejścia między stanami, które mogą być pojedynczą akcją bądź sekwencją akcji. Zazwyczaj stany są miejscami, gdzie człowiek podejmuje decyzje, akcje są z góry zaprogramowane i wykonywane przez maszyny.
Model sekwencyjny zawiera i stany, i akcje na jednym wykresie. Przepływy sekwencyjne są przewidywalne. Rządzi nimi proces. Przepływami stanowymi rządzą elementy zewnętrzne takie jak np. człowiek. Mogą mieć one wiele ścieżek.
Jak to wpływa na biznes?
Teraz kiedy zdefiniowaliśmy różnicę między tymi dwoma typami przepływów, zadajmy sobie pytanie: jaki to ma wpływ na biznes? Dzisiejsze firmy muszą być niezwykle elastyczne, ich procesy muszą się stale zmieniać, by w sposób ciągły adaptować się do zmieniających się warunków rynkowych. W przeważającej ilości przypadków istnieje wiele alternatyw jednego procesu. Kiedy spojrzymy na proces Akceptacji Wydatków czy Zlecenie Zakupu, zazwyczaj mamy jedną ścieżkę z kilkoma możliwościami zmian, które zależą od typu zlecenia czy wydatków. W świecie sekwencyjnym musimy te wszystkie alternatywy przewidzieć i je zaprogramować. To czyni wykres słabo czytelnym, a proces staje się nieelastyczny (zmiany są bardzo skomplikowane). Nawet niewielka zmiana dokonana w definicji procesu wymaga zmiany na wszystkich alternatywnych ścieżkach. W środowisku przepływów stanowych wystarczy, że narysujesz główne założenia logiczne procesu i uwzględnisz wszystkie możliwości. Jeśli logika nieznacznie się zmieni, ty zmieniasz tylko część główną. To użytkownik decyduje, którą z alternatyw wybrać. Żeby lepiej zrozumieć ten problem popatrzmy na pierwszy przykład – Akceptację Kontraktu. Tak jak wspomniałem wcześniej, musimy uzyskać trzy akceptacje (dz. prawnego, finansowego i twojego szefa).
Tak będzie wyglądał proces sekwencyjny:

A tak będzie wyglądał proces stanowy:

Na tym etapie proces sekwencyjny jest lepszym wyborem. Bardzo jasno prowadzi cię od startu w stronę końca procesu. Ale w większości przypadków użytkownik może mieć swoje własne preferencje dotyczące kolejności pozyskiwania akceptacji. Może wiedzieć, że prawnik na pewno naniesie na tekst wiele zmian, dlatego to on powinien jako pierwszy zaakceptować dokument. Ta sytuacja może się różnić w zależności od działu, dlatego możesz uznać, że chcesz te wszystkie możliwości umieścić w procesie. I tu sprawa się komplikuje. W procesie stanowym nie musimy niczego zmieniać – kolejność akceptacji nie jest wbudowana w schemat procesu. Proces sekwencyjny musi mieć wbudowane wszystkie możliwości i alternatywne ścieżki. W konsekwencji ostateczny wykres procesu będzie wyglądał tak, jak ten poniżej:

Teraz mamy wszystkie możliwości i tą samą elastyczność jak w przypadku przepływów stanowych. Ale co się stanie jeśli dodamy czwartego akceptującego (twojego drugiego szefa)? W przepływie stanowym dodajemy po prostu jeszcze jeden stan.

W przepływie sekwencyjnym musimy dodać czwartą osobę oraz czwarty warunek („jeśli”). Spróbujcie sobie wyobrazić jak skomplikuje się teraz diagram.
Zalety przepływów stanowych
Pierwszą, ważną zaletą przepływów stanowych jest ich elastyczność zarówno w obszarze samego przebiegu procesu, jak i implementowania zmian. Szybkie spojrzenie na oba diagramy błyskawicznie pokazuje nam następną zaletę: ich czytelność. Procesy biznesowe wymagają współpracy wielu różnych ludzi zarówno z firmy, jak i spoza niej (konsultanci, klienci, partnerzy, etc…). Niektórzy z nich są osobami technicznymi, niektórzy są użytkownikami biznesowymi. Jedna, wspólna platforma zrozumiała i jasna dla wszystkich – to podstawowa kwestia umożliwiająca współpracę. Tak jak wspomniałem wcześniej, dzisiejszy biznes potrzebuje stale dostosowywać się do zmieniających się warunków otoczenia, a tym samym ciągle modyfikować swoje procesy. Jeśli wszystkie zaangażowane w proces strony nie mają możliwości odczytania i modyfikacji schematu, to zadanie staje się ekstremalnie trudne, jeśli nie niemożliwe. Analitycy biznesowi, użytkownicy, programiści muszą mówić tym samym językiem. Żeby stworzyć sekwencyjny proces zrozumiały przez wszystkich, musimy dołożyć warstwę, którą wszyscy będą w stanie zrozumieć. Każda zmiana w definicji procesu pociąga za sobą zmianę w warstwie biznesowej. Procesy stanowe dzielą się naturalnie na warstwę biznesową (stany i przejścia między nimi) i warstwę techniczną (zaprogramowane akcje). Nie ma potrzeby synchronizowania ich oraz weryfikacji czy do siebie pasują – znajduje się to bowiem w naturze procesów stanowych.
Krytyczna z punktu widzenia użytkownika jest także umiejętność zrozumienia całego procesu, tak by potem móc podejmować logiczne decyzje odnoście następnych akcji. W tym kontekście czytelność schematów staje się kluczowa dla zarządzania procesem. Użytkownik, który ma kontrolować proces może i powinien widzieć i rozumieć cały proces, powinien też wiedzieć, jakie ma opcje. Menedżerowie mają jasny obraz obecnego stanu i akcji. Widzą w jakiej fazie znajduje się proces w danym momencie. Mogą analizować to, co widzą, znajdywać stany, gdzie proces się zatrzymał. Dzięki temu skutecznie optymalizują proces poprzez poszukiwanie najkrótszej (najszybszej) ścieżki opierając się na zachowaniu uczestników procesu i historii przepływu. Podejście stanowe to ludzkie podejście do procesów. Kiedy myślimy o procesie zazwyczaj zastanawiamy się jaki jest jego obecny status (stan przepływu) i co się stanie potem. Kiedy człowiek rysuje proces, zazwyczaj wygląda on tak jak na obrazu poniżej:

I tak właśnie wygląda diagram procesu stanowego. Więc po co tłumaczyć ten diagram na nieczytelny wykres sekwencyjny?…

…skoro możemy zostawić diagram w tej samej formie, w jakiej go zaprojektowaliśmy?

Podsumowując: przepływy stanowe są jedynym logicznym wyborem w stale zmieniającym się otoczeniu biznesowym. Dają nam niezwykłą elastyczność niezbędną w procesie stałej adaptacji przepływów do zmiennych wymagań biznesowych. Są proste do modelowania, czego skutkiem jest czytelność tak kluczowa dla wszystkich osób biorących udział w modelowaniu przepływów (począwszy od analityków biznesowych, konsultantów, partnerów, klientów a skończywszy na programistach, którzy muszą wdrażać wypracowane rozwiązania). W końcu przepływy stanowe umożliwiają skuteczne zarządzanie oraz optymalizację.
Przede wszystkim jednak mają charakter ‘Human – Centric’, reprezentują bowiem sposób myślenia ludzi. Na potrzeby tego artykułu uprościłem kilka rzeczy, żeby móc jaśniej i precyzyjniej je wyjaśnić. Większość (jeśli nie wszystkie) przepływów można zaimplementować posługując się oboma typami przepływów. Przepływy stanowe mają jednak sporą przewagę nad sekwencyjnymi. Przepływy sekwencyjne natomiast lepiej sprawdzają się w sytuacjach, gdzie ścieżki są sztywno zdefiniowane i kontrolowane przez proces, co w niektórych przypadkach może być mocno pożądane.
Autor: Paweł Misiurewicz - Wiceprezes Zarządu Datapolis
Przepływy stanowe i sekwencyjne
Zanim opiszę przewagę przepływów stanowych nad sekwencyjnymi spróbujmy zrozumieć różnicę między nimi. Spójrzmy na bardzo powszechny przykład, znany większości z nas: zestaw do nawigacji GPS. Kiedy ustawisz miejsce docelowe dla swojej podróży, GPS zaproponuje trasę, pokaże ci szczegółowe instrukcje gdzie skręcić, gdzie jechać prosto. Jest tylko jeden plan podróży (może on co prawda mieć kilka wariacji w przypadku korków ulicznych) i jedna sekwencja ruchów. Prowadzisz samochód zgodnie ze wskazówkami podawanymi przez system GPS. Nie musisz myśleć, nie musisz podejmować decyzji. Jest to jak proces sekwencyjny. A teraz wyobraź sobie mapę, na której widzisz punkt startowy oraz cel podróży. Jadąc do celu możesz w niektórych miejscach podejmować decyzje, które w efekcie zmieniają twoją trasę. Tylko od ciebie zależy czy wybierzesz malowniczą drogę, czy też autostradę. To ty decydujesz czy w ogóle i gdzie zatrzymasz się na obiad. Oczywiście lista wyborów jest ograniczona, ponieważ ostatecznie musisz osiągnąć swój cel. Ale to ty decydujesz, jaką drogę obierzesz. Podobnie jest z przepływami stanowymi. Proces przechodzi od jednego stanu do drugiego, kiedy wydarzy się zdarzenie zewnętrzne (w tym wypadku twoja decyzja). Dzięki temu możesz kontrolować przynajmniej niektóre aspekty procesu. Wracając jednak do naszych procesów biznesowych, spróbujcie sobie wyobrazić proces Akceptacji Kontraktu, który ma trzy poziomy akceptacji: działu prawnego, finansowego oraz ostatecznie twojego szefa. Załóżmy, że wszystkie akceptacje możesz zdobyć w dowolnym porządku. W procesie sekwencyjnym proces akceptacji jest z góry ustalony, np.: na początku Kontrakt akceptuje dz. prawny, potem finansowy i na końcu twój szef. Nie możesz tego zmienić. W procesie stanowym jednak to człowiek decyduje, który z działów jako pierwszy powinien wyrazić swoją opinię (przy założeniu, że chcemy tą opcję pozostawić do decyzji użytkownika). Jedynym wymogiem jest tylko to, że ostatecznie użytkownik musi mieć akceptację wszystkich trzech osób.
Model stanowy jasno i precyzyjnie oddziela od siebie stany, w których proces oczekuje na „zadzianie się” specyficznej akcji (akceptacja dokumentu, jego weryfikacja, odrzucenie bądź prośba o poprawkę) oraz same przejścia między stanami, które mogą być pojedynczą akcją bądź sekwencją akcji. Zazwyczaj stany są miejscami, gdzie człowiek podejmuje decyzje, akcje są z góry zaprogramowane i wykonywane przez maszyny.
Model sekwencyjny zawiera i stany, i akcje na jednym wykresie. Przepływy sekwencyjne są przewidywalne. Rządzi nimi proces. Przepływami stanowymi rządzą elementy zewnętrzne takie jak np. człowiek. Mogą mieć one wiele ścieżek.
Jak to wpływa na biznes?
Teraz kiedy zdefiniowaliśmy różnicę między tymi dwoma typami przepływów, zadajmy sobie pytanie: jaki to ma wpływ na biznes? Dzisiejsze firmy muszą być niezwykle elastyczne, ich procesy muszą się stale zmieniać, by w sposób ciągły adaptować się do zmieniających się warunków rynkowych. W przeważającej ilości przypadków istnieje wiele alternatyw jednego procesu. Kiedy spojrzymy na proces Akceptacji Wydatków czy Zlecenie Zakupu, zazwyczaj mamy jedną ścieżkę z kilkoma możliwościami zmian, które zależą od typu zlecenia czy wydatków. W świecie sekwencyjnym musimy te wszystkie alternatywy przewidzieć i je zaprogramować. To czyni wykres słabo czytelnym, a proces staje się nieelastyczny (zmiany są bardzo skomplikowane). Nawet niewielka zmiana dokonana w definicji procesu wymaga zmiany na wszystkich alternatywnych ścieżkach. W środowisku przepływów stanowych wystarczy, że narysujesz główne założenia logiczne procesu i uwzględnisz wszystkie możliwości. Jeśli logika nieznacznie się zmieni, ty zmieniasz tylko część główną. To użytkownik decyduje, którą z alternatyw wybrać. Żeby lepiej zrozumieć ten problem popatrzmy na pierwszy przykład – Akceptację Kontraktu. Tak jak wspomniałem wcześniej, musimy uzyskać trzy akceptacje (dz. prawnego, finansowego i twojego szefa).
Tak będzie wyglądał proces sekwencyjny:

A tak będzie wyglądał proces stanowy:

Na tym etapie proces sekwencyjny jest lepszym wyborem. Bardzo jasno prowadzi cię od startu w stronę końca procesu. Ale w większości przypadków użytkownik może mieć swoje własne preferencje dotyczące kolejności pozyskiwania akceptacji. Może wiedzieć, że prawnik na pewno naniesie na tekst wiele zmian, dlatego to on powinien jako pierwszy zaakceptować dokument. Ta sytuacja może się różnić w zależności od działu, dlatego możesz uznać, że chcesz te wszystkie możliwości umieścić w procesie. I tu sprawa się komplikuje. W procesie stanowym nie musimy niczego zmieniać – kolejność akceptacji nie jest wbudowana w schemat procesu. Proces sekwencyjny musi mieć wbudowane wszystkie możliwości i alternatywne ścieżki. W konsekwencji ostateczny wykres procesu będzie wyglądał tak, jak ten poniżej:

Teraz mamy wszystkie możliwości i tą samą elastyczność jak w przypadku przepływów stanowych. Ale co się stanie jeśli dodamy czwartego akceptującego (twojego drugiego szefa)? W przepływie stanowym dodajemy po prostu jeszcze jeden stan.

W przepływie sekwencyjnym musimy dodać czwartą osobę oraz czwarty warunek („jeśli”). Spróbujcie sobie wyobrazić jak skomplikuje się teraz diagram.
Zalety przepływów stanowych
Pierwszą, ważną zaletą przepływów stanowych jest ich elastyczność zarówno w obszarze samego przebiegu procesu, jak i implementowania zmian. Szybkie spojrzenie na oba diagramy błyskawicznie pokazuje nam następną zaletę: ich czytelność. Procesy biznesowe wymagają współpracy wielu różnych ludzi zarówno z firmy, jak i spoza niej (konsultanci, klienci, partnerzy, etc…). Niektórzy z nich są osobami technicznymi, niektórzy są użytkownikami biznesowymi. Jedna, wspólna platforma zrozumiała i jasna dla wszystkich – to podstawowa kwestia umożliwiająca współpracę. Tak jak wspomniałem wcześniej, dzisiejszy biznes potrzebuje stale dostosowywać się do zmieniających się warunków otoczenia, a tym samym ciągle modyfikować swoje procesy. Jeśli wszystkie zaangażowane w proces strony nie mają możliwości odczytania i modyfikacji schematu, to zadanie staje się ekstremalnie trudne, jeśli nie niemożliwe. Analitycy biznesowi, użytkownicy, programiści muszą mówić tym samym językiem. Żeby stworzyć sekwencyjny proces zrozumiały przez wszystkich, musimy dołożyć warstwę, którą wszyscy będą w stanie zrozumieć. Każda zmiana w definicji procesu pociąga za sobą zmianę w warstwie biznesowej. Procesy stanowe dzielą się naturalnie na warstwę biznesową (stany i przejścia między nimi) i warstwę techniczną (zaprogramowane akcje). Nie ma potrzeby synchronizowania ich oraz weryfikacji czy do siebie pasują – znajduje się to bowiem w naturze procesów stanowych.
Krytyczna z punktu widzenia użytkownika jest także umiejętność zrozumienia całego procesu, tak by potem móc podejmować logiczne decyzje odnoście następnych akcji. W tym kontekście czytelność schematów staje się kluczowa dla zarządzania procesem. Użytkownik, który ma kontrolować proces może i powinien widzieć i rozumieć cały proces, powinien też wiedzieć, jakie ma opcje. Menedżerowie mają jasny obraz obecnego stanu i akcji. Widzą w jakiej fazie znajduje się proces w danym momencie. Mogą analizować to, co widzą, znajdywać stany, gdzie proces się zatrzymał. Dzięki temu skutecznie optymalizują proces poprzez poszukiwanie najkrótszej (najszybszej) ścieżki opierając się na zachowaniu uczestników procesu i historii przepływu. Podejście stanowe to ludzkie podejście do procesów. Kiedy myślimy o procesie zazwyczaj zastanawiamy się jaki jest jego obecny status (stan przepływu) i co się stanie potem. Kiedy człowiek rysuje proces, zazwyczaj wygląda on tak jak na obrazu poniżej:

I tak właśnie wygląda diagram procesu stanowego. Więc po co tłumaczyć ten diagram na nieczytelny wykres sekwencyjny?…

…skoro możemy zostawić diagram w tej samej formie, w jakiej go zaprojektowaliśmy?

Podsumowując: przepływy stanowe są jedynym logicznym wyborem w stale zmieniającym się otoczeniu biznesowym. Dają nam niezwykłą elastyczność niezbędną w procesie stałej adaptacji przepływów do zmiennych wymagań biznesowych. Są proste do modelowania, czego skutkiem jest czytelność tak kluczowa dla wszystkich osób biorących udział w modelowaniu przepływów (począwszy od analityków biznesowych, konsultantów, partnerów, klientów a skończywszy na programistach, którzy muszą wdrażać wypracowane rozwiązania). W końcu przepływy stanowe umożliwiają skuteczne zarządzanie oraz optymalizację.
Przede wszystkim jednak mają charakter ‘Human – Centric’, reprezentują bowiem sposób myślenia ludzi. Na potrzeby tego artykułu uprościłem kilka rzeczy, żeby móc jaśniej i precyzyjniej je wyjaśnić. Większość (jeśli nie wszystkie) przepływów można zaimplementować posługując się oboma typami przepływów. Przepływy stanowe mają jednak sporą przewagę nad sekwencyjnymi. Przepływy sekwencyjne natomiast lepiej sprawdzają się w sytuacjach, gdzie ścieżki są sztywno zdefiniowane i kontrolowane przez proces, co w niektórych przypadkach może być mocno pożądane.
Autor: Paweł Misiurewicz - Wiceprezes Zarządu Datapolis
Najnowsze wiadomości
Europejski przemysł cyfryzuje się zbyt wolno – ERP, chmura i AI stają się koniecznością
Europejski przemysł średniej wielkości wie, że cyfryzacja jest koniecznością, ale wciąż nie nadąża za tempem zmian. Ponad 60% firm ocenia swoje postępy w transformacji cyfrowej jako zbyt wolne, mimo rosnącej presji konkurencyjnej, regulacyjnej i kosztowej. Raport Forterro pokazuje wyraźną lukę między świadomością potrzeby inwestycji w chmurę, ERP i AI a realną zdolnością do ich wdrożenia – ograniczaną przez braki kompetencyjne, budżety i gotowość organizacyjną.
Smart Factory w skali globalnej: jak MOWI porządkuje produkcję dzięki danym w czasie rzeczywistym
Cyfryzacja produkcji w skali globalnej wymaga dziś spójnych danych, jednolitych standardów i decyzji podejmowanych w czasie rzeczywistym. W środowisku rozproszonych zakładów produkcyjnych tradycyjne raportowanie i lokalne narzędzia IT przestają wystarczać. Przykład MOWI pokazuje, jak wdrożenie rozwiązań Smart Factory i systemu MES może uporządkować zarządzanie produkcją w wielu lokalizacjach jednocześnie, zwiększając przejrzystość procesów, efektywność operacyjną oraz stabilność jakości.
Cyfryzacja produkcji w skali globalnej wymaga dziś spójnych danych, jednolitych standardów i decyzji podejmowanych w czasie rzeczywistym. W środowisku rozproszonych zakładów produkcyjnych tradycyjne raportowanie i lokalne narzędzia IT przestają wystarczać. Przykład MOWI pokazuje, jak wdrożenie rozwiązań Smart Factory i systemu MES może uporządkować zarządzanie produkcją w wielu lokalizacjach jednocześnie, zwiększając przejrzystość procesów, efektywność operacyjną oraz stabilność jakości.
Hakerzy nie kradną już tylko haseł. Oni kradną Twój czas i przyszłość. Jak chronić ERP przed paraliżem?
Hakerzy coraz rzadziej koncentrują się wyłącznie na kradzieży haseł. Ich prawdziwym celem jest dziś sparaliżowanie kluczowych systemów biznesowych, przejęcie kontroli nad danymi i wymuszenie kosztownych decyzji pod presją czasu. System ERP, jako centralny punkt zarządzania finansami, produkcją i logistyką, stał się dla cyberprzestępców najbardziej atrakcyjnym celem. Ten artykuł pokazuje, dlaczego tradycyjne zabezpieczenia przestają wystarczać i jak realnie chronić ERP przed atakami, które mogą zatrzymać firmę z dnia na dzień.
PSI automatyzuje logistykę Rossmanna: Wdrożenie WMS i MFC w Czechach
Nowoczesne centrum logistyczne Rossmann w Czechach to przykład, jak strategiczne inwestycje w automatykę i systemy IT wspierają skalowanie biznesu w handlu detalicznym. Projekt realizowany przez PSI Polska obejmuje wdrożenie zaawansowanego systemu WMS oraz sterowania przepływem materiałów, tworząc w pełni zintegrowane środowisko dla obsługi rosnących wolumenów sprzedaży i dynamicznego rozwoju e-commerce. To wdrożenie pokazuje, jak technologia staje się fundamentem efektywnej, przyszłościowej logistyki.
Nowoczesne centrum logistyczne Rossmann w Czechach to przykład, jak strategiczne inwestycje w automatykę i systemy IT wspierają skalowanie biznesu w handlu detalicznym. Projekt realizowany przez PSI Polska obejmuje wdrożenie zaawansowanego systemu WMS oraz sterowania przepływem materiałów, tworząc w pełni zintegrowane środowisko dla obsługi rosnących wolumenów sprzedaży i dynamicznego rozwoju e-commerce. To wdrożenie pokazuje, jak technologia staje się fundamentem efektywnej, przyszłościowej logistyki.Najnowsze artykuły
Magazyn bez błędów? Sprawdź, jak system WMS zmienia codzienność logistyki
Współczesna logistyka wymaga nie tylko szybkości działania, lecz także maksymalnej precyzji – to właśnie te czynniki coraz częściej decydują o przewadze konkurencyjnej firm. Nawet drobne pomyłki w ewidencji stanów magazynowych, błędy przy przyjmowaniu dostaw czy nieprawidłowe rozmieszczenie towarów, mogą skutkować poważnymi stratami finansowymi i opóźnieniami w realizacji zamówień. W jaki sposób nowoczesne rozwiązania do zarządzania pomagają unikać takich sytuacji? Czym właściwie różni się tradycyjny system magazynowy od zaawansowanych rozwiązań klasy WMS (ang. Warehouse Management System)? I w jaki sposób inteligentne zarządzanie procesami magazynowymi realnie usprawnia codzienną pracę setek firm?
Jak maksymalizować zyski z MTO i MTS dzięki BPSC ERP?
Zysk przedsiębiorstwa produkcyjnego zależy nie tylko od wydajności maszyn, ale przede wszystkim od precyzyjnego planowania, realnych danych i umiejętnego zarządzania procesami. Dlatego firmy, które chcą skutecznie działać zarówno w modelu Make to Stock (MTS), jak i Make to Order (MTO), coraz częściej sięgają po rozwiązania klasy ERP, takie jak BPSC ERP.
Warsztaty analityczne i sesja discovery. Jak wygląda pierwszy etap współpracy z partnerem wdrożeniowym ERP
Wdrożenie systemu ERP to jedna z najważniejszych strategicznych decyzji, jakie może podjąć firma. To inwestycja, która ma zrewolucjonizować procesy, zwiększyć efektywność i dać przewagę konkurencyjną. Jednak droga do sukcesu jest pełna potencjalnych pułapek. Wielu menedżerów obawia się nieprzewidzianych kosztów, oporu zespołu czy niedopasowania systemu do realnych potrzeb. Jak zminimalizować to ryzyko? Kluczem jest solidne przygotowanie. Zanim padnie słowo „wdrażamy”, konieczne jest przeprowadzenie trzech fundamentalnych etapów: warsztatów analitycznych, sesji discovery oraz analizy przedwdrożeniowej ERP. To nie są zbędne formalności, ale fundament, na którym zbudujesz sukces całego projektu.
Wdrożenie systemu ERP to jedna z najważniejszych strategicznych decyzji, jakie może podjąć firma. To inwestycja, która ma zrewolucjonizować procesy, zwiększyć efektywność i dać przewagę konkurencyjną. Jednak droga do sukcesu jest pełna potencjalnych pułapek. Wielu menedżerów obawia się nieprzewidzianych kosztów, oporu zespołu czy niedopasowania systemu do realnych potrzeb. Jak zminimalizować to ryzyko? Kluczem jest solidne przygotowanie. Zanim padnie słowo „wdrażamy”, konieczne jest przeprowadzenie trzech fundamentalnych etapów: warsztatów analitycznych, sesji discovery oraz analizy przedwdrożeniowej ERP. To nie są zbędne formalności, ale fundament, na którym zbudujesz sukces całego projektu.
Strategia migracji danych do nowego systemu ERP. Metody, ryzyka i najlepsze praktyki
Wdrożenie nowego systemu ERP to dla wielu firm nie tylko krok w stronę unowocześnienia procesów biznesowych, ale także ogromne przedsięwzięcie logistyczne i technologiczne. Aby nowy system ERP zaczął efektywnie wspierać działalność organizacji, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie danych, które muszą zostać bezpiecznie i precyzyjnie przeniesione ze starego systemu. Migracja danych ERP to skomplikowany proces, wymagający zarówno zaawansowanej wiedzy technologicznej, jak i dokładnego planowania na poziomie strategicznym. W tym artykule przybliżymy najlepsze metody, wskażemy najczęstsze ryzyka oraz podpowiemy, jak przeprowadzić migrację krok po kroku.
Wdrożenie nowego systemu ERP to dla wielu firm nie tylko krok w stronę unowocześnienia procesów biznesowych, ale także ogromne przedsięwzięcie logistyczne i technologiczne. Aby nowy system ERP zaczął efektywnie wspierać działalność organizacji, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie danych, które muszą zostać bezpiecznie i precyzyjnie przeniesione ze starego systemu. Migracja danych ERP to skomplikowany proces, wymagający zarówno zaawansowanej wiedzy technologicznej, jak i dokładnego planowania na poziomie strategicznym. W tym artykule przybliżymy najlepsze metody, wskażemy najczęstsze ryzyka oraz podpowiemy, jak przeprowadzić migrację krok po kroku.
Strategiczna przewaga czy kosztowny mit? Kto wygrywa dzięki chmurze?
Chmura miała być odpowiedzią na wyzwania sektora finansowego: przestarzałą infrastrukturę, rozproszone dane, rosnące oczekiwania klientów i klientek. Dziś korzysta z niej już 91% instytucji, a mimo to tylko nieliczne mówią o realnych efektach. Zaledwie 12% firm maksymalizuje potencjał chmury – tworzy skalowalne platformy, wdraża GenAI, monetyzuje dane. Reszta? Często grzęźnie w kosztach, integracjach i braku kompetencji. Różnica nie tkwi w technologii, ale w strategii – i to ona może zadecydować o miejscu w sektorze, który właśnie wchodzi w kolejną fazę transformacji.
Przeczytaj Również
Sygnaliści a biznes – nadchodzą nowe zmiany dla przedsiębiorców
Podczas posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej w dniu 14 czerwca 2024 przyjęta została ustawa o ochroni… / Czytaj więcej
Zarządzanie danymi w przedsiębiorstwie
W erze cyfrowej dane niezaprzeczalnie stanowią jeden z kluczowych zasobów przedsiębiorstw. Dziś bow… / Czytaj więcej
Digitalizacja bankowości
Wielu liderów bankowości cyfrowej pochodzi z Polski – podaje Deloitte w raporcie z 2022 roku Digita… / Czytaj więcej
Natychmiastowa weryfikacja kontrahentów
Każda firma przy rozpoczęciu współpracy z nowym kontrahentem powinna pamiętać o zasadzie ograniczon… / Czytaj więcej
7 pytań, które pomogą firmie w wyborze systemu zarządzania dokumentami
Na rynku można znaleźć wielu dostawców systemów zarządzania dokumentami (ang. document management s… / Czytaj więcej
Digital workplace w Polsce – trendy i technologie
Poprawa komunikacji wewnątrz i na zewnątrz firmy, możliwość automatyzacji kluczowych procesów oraz… / Czytaj więcej

